Opalanie w deszczu – wakacje na Ko Chang / Sunbathing in the rain – holidays on Ko Chang

[PL]

Holenderska pogoda już zaczyna strzelać jesienne fochy, więc post będzie wspomnieniowy o tym, jakie letnie fochy strzelała pogoda w Tajlandii. Czyli o tym, jak udane można mieć wakacje na wyspie w samym środku pory deszczowej :)

[ENG]

Dutch autumn weather is getting fickle, so today some summer memories about capricious Thai’s weather. Or to put it in other words, how great holiday one can have on the island in the middle of the rainy season:)

Czytaj dalej

Smutny koniec Khao San Road? / A bitter end of Khao San Road?

[PL]

Są miejsca na świecie, które wyznaczają pewną stałość w czasie i w przestrzeni, które łączą pokolenia swoim nienaruszalnym i niezmiennym bytem i których po prostu nie może zabraknąć.

[ENG]

There are some places in the world which determine the constancy in time and space, which connect generations with their inviolable and immutable existence and which simply can’t be gone.

Czytaj dalej

13 szczęśliwych powodów, dlaczego Bangkok jest OSOM / Happy 13 reasons why Bangkok is AWESOME

Na Tokiach chwilowo nic się nie dzieje oprócz trzęsień ziemi i pory deszczowej, więc dziś będzie wspomnieniowo, o Bangkoku.

Bo byłam tam po raz pierwszy rok temu, rok i miesiąc, akurat z okazji weekendu majowego. I zapałałam do Tajlandii wielką, szczerą miłością i bardzo, bardzo chcę pojechać jeszcze raz. Albo dwa. Albo dziesięć, bo kto szlachcie zabroni.

Poza tym niedawno były Dni Tajlandii w Tokyo i wspomnienia odżyły jeszcze bardziej.

There’s nothing going on in Tokyo currently apart from earthquakes and rainy season, so today let me take a trip down the memory lane, to Bangkok.

Because I went there for the first time one year ago, one year and one month, and I’ve fallen into great, genuine love towards Thailand and want to go there again sooo muuuch. Once or twice. Or ten times. Because why not.

And we had Thai Fest in Tokyo some time ago which have brought back my memories even more.

Czytaj dalej

Randomowe zwiedzanie Manili / Random sightseeing in Manila

Często słyszałam i czytałam, że wiele osób uwielbia Filipiny, ale nie lubi Manili – stolicy kraju. Zastanawiałam się, czy różnica jest aż tak widoczna, żeby stawiać swoje sympatie po dwóch przeciwnych biegunach i po zaledwie jednodniowej wizycie mogę stwierdzić, że tak, jest ogromna. Osobiście nie mogę powiedzieć wprost, że Manili NIE LUBIĘ, raczej mam do niej zupełnie neutralny stosunek, ale nie jest miastem, do którego z przyjemnością chcę pojechać jeszcze raz.

Na wstępie kilka faktów z Wikipedii. Manila nie jest najbardziej zaludnionym miastem Filipin, jest nim Quezon, stolica kraju do 1976 roku, które liczy sobie ponad 2mln 700tys mieszkańców. Manila zajmuje drugie miejsce z populacją 1mln 650tys osób, a razem z Quezon i miliardem innych miast tworzą region stołeczny nazywany potocznie Metro Manila, który, mając prawie 12 mln mieszkańców, zajmuje zaszczytne siódme miejsce na liście najbardziej zaludnionych metropolii azjatyckich i jedenaste miejsce na świecie. Powierzchniowo wygląda to tak, że Quezon jest kilka razy większe od Manili, a Cebu, inne duże miasto które odwiedziliśmy, wg Wikipedii jest większe nawet od Quezon, ale jakoś zupełnie nie ma się takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie, po Cebu wszędzie chodziliśmy z buta, a w Manili nie dało się nie używać komunikacji miejskiej na pewnych odcinkach. Budynki też zupełnie inne – w Cebu raczej niska zabudowa, wieżowce tylko w ścisłym centrum, a Manila to metropolia z prawdziwego zdarzenia. Jeśli chodzi o populację, Cebu zajmuje piąte miejsce w kraju.

Czytaj dalej

Son of a beach. Panglao.

Zastanówmy się, jaki jest główny powód wyjazdu na Filipiny. Może to, że Manila jest piękną, bezpieczną stolicą, którą można zwiedzać tygodniami? Nie, zdecydowanie nie. Może temperatury, nie spadające w dzień poniżej 30 stopni? Hmm, nie do końca. A może to, że od rana można pić lokalne bro – schłodzonego San Miguela, leżąc gdzieś pod palmą na hamaku? Coraz lepiej. Dodajmy do piwa i palmy jeszcze jedne z najpiękniejszych plaż na świecie, czyste morze, biały piasek, szum fal i oto mamy odpowiedź, co najlepszego Filipiny mają do zaoferowania:)

Czytaj dalej

Takie tam na Boholu / Here and there in Bohol

Bohol jest wymieniany jako jedna z najbardziej atrakcyjnych wysp centralnej części Filipin, poza tym wizytę tam polecił nam znajomy tubylec, więc otrzymał status „must go” w procesie planowania wyjazdu. Z Cebu można się stosunkowo łatwo i tanio dostać promem (więcej o promach w poprzednim poście) do miasta Tagbilaran, największego na wyspie lub do mniejszego Tubigon. Do Tagbilaran, w którym urządziliśmy sobie bazę wypadową, latają też samoloty z Manili, Cebu oraz innych części kraju. Czytaj dalej

5 zaskakujących faktów na temat Filipin / 5 surprising things about Philippines

Witam serdecznie po długiej przerwie. Dziś trochę o mojej majówkowej destynacji – Filipinach. Moje azjatyckie doświadczenie do tej pory ogranicza się do Tajlandii, Kambodży i Birmy, dlatego przed podróżą patrzyłam na Filipiny przez pryzmat tych trzech krajów, licząc na bardzo podobne doświadczenia. Rzeczywistość jednak często okazuje się odbiegać od oczekiwań i tak też było tym razem. Przez rzeczy „zaskakujące” mam na myśli takie, które odróżniają Filipiny od krajów typowego szlaku backpackerskiego po Azji Płd-Wsch (Tajlandia-Kambodża-Laos-Wietnam, bo Birma to nieco inne klimaty) i niektóre z nich na pewno wpływają na to, że niezależnych podróżników nie ma tam zbyt wielu.

Welcome back. Today about my May’s holiday’s destination – Philippines. My Asian travel experience is limited to Thailand, Cambodia and Myanmar so far, so before going there I was looking at Philippines through my previous travels and I was expecting quite similar experience. Reality, however, often happens to be far from expectations and so it was this time. By ‘surprising’ I mean what is different between Philippines and countries of a typical backpackers’ SE Asian trial (Thailand-Cambodia-Lao-Vietnam, as Myanmar is the other story) and some of them are for sure the reasons, why there are not so many backpackers there.

Czytaj dalej