Smutny koniec Khao San Road? / A bitter end of Khao San Road?

[PL]

Są miejsca na świecie, które wyznaczają pewną stałość w czasie i w przestrzeni, które łączą pokolenia swoim nienaruszalnym i niezmiennym bytem i których po prostu nie może zabraknąć.

[ENG]

There are some places in the world which determine the constancy in time and space, which connect generations with their inviolable and immutable existence and which simply can’t be gone.

Gdybym ze swojej perspektywy powiedziała, że Khao San Road w Bangkoku się do nich zalicza, byłaby to gruba przesada, biorąc pod uwagę, że pierwszy raz dotknęłam podeszwą tajskiej ziemi rok-z-kawałkiem temu, więc co ja mogę wiedzieć o zmienności, czy tam innej niezmienności, czy o backpackersach sprzed dwóch pokoleń. Jednakże nie ulega wątpliwości, że po pierwsze – o KSR krążą legendy, mity, baśnie, plotki i pogłoski i jest to miejsce, które zna każdy wędrujący z plecakiem po Azji i po drugie – nie sposób tego miejsca nie lubić, za wyluzowaną atmosferę, niskie ceny wszystkiego i międzynarodową mieszankę ludności na orientalnym, tajskim tle – chociaż nie ukrywam, że Tajlandii w sensie stricte, takiej tró do oporu, się tam nie uświadczy.

Tak czy siak był moment, kiedy moje małe serduszko, pałające szczerą sympatią i sentymentem do tej gwarnej ulicy, zaczęło bić w rytm dość ponurej melodii, gdy już byłam pewna, że Khao San Road, które znam, się skończyło.

To było upalne popołudnie zaraz po przylocie do Bangkoku. Popołudnie na tyle późne, że Khao San już powinno było budzić się do życia po szaleństwie dnia poprzedniego. A tymczasem na całej ulicy było za cicho, za czysto i za pusto. Zniknęły wszystkie wózki, budki i stoiska żarciowo-ciuchowe. WSZYSTKIE. Khao San Road zostało ogołocone z ulicznych sprzedawców, czyli najważniejszego czynnika tworzącego jego unikalną atmosferę. Wyglądało niesamowicie przygnębiająco :<

If I said, from my perspective, that Khao San Road in Bangkok is one of such places, it would be a gross exaggeration, considering the fact that I stepped on the Thai ground for the very first time one-and-something year ago, so I know nothing about changeability or non-changeability, nothing about backpackers from before 2 generations. However, it can’t be doubted that, firstly – there are legends, myths, stories, gossips and rumors about KSR and every person who wanders around Asia with a backpack knows about it and secondly – it’s hard not to like this place, for easy-going atmosphere, low prices of everything and international mixture of people on the oriental, Thai background. Although I must admit that it’s impossible to experience authentic, true Thailand there.

Anyway, there was a moment when my little heart, full with affection and sentiment towards this noisy street, started to beat the rhythm of rather gloomy melody, as I was sure that Khao San Road I know is over.

It was a hot afternoon, right after arriving to Bangkok. Afternoon late enough that Khao San should be already waking up after previous day’s madness. However, the whole street was way too quiet, too clean and too empty. All the food and clothing stalls and booths were gone. ALL. Khao San Road has been deprived of street vendors, so the most important factor creating its unique atmosphere. It looked so sad :<

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Zaczęłam podejrzewać spisek. Bo nie da się ukryć, że do Tajów z roku na rok napływa coraz więcej turystów, więc MOŻE władze Bangkoku postanowiły pozbyć się miejsca o takiej sobie reputacji i posprzątać na Khao San? Może zaczęli od wykurzenia wszystkich handlujących w ulicznych budkach? A następnie wprowadzą sanepid do knajp?!

Takie sobie roiłam apokaliptyczne wizje, a moje obawy podkręcały spore grupki najgorszego sortu turystów z kijkami do selfie, kręcących się tu i ówdzie. I nowo otwarta sieciówka z fast foodem – dlaczego ludzie jedzą fast foody w kraju z najsmaczniejszym jedzeniem na świecie? I jeszcze kolejny alarmujący sygnał:

I was suspecting a plot. Year after year there are more and more foreign tourists in Thailand, right? So MAYBE, Bangkok’s authorities decided to get rid of the infamous place and clean up a little? Maybe, at the beginning, they want to drive out all the street vendors? And then they’ll introduce hygiene controls to the restaurants?!

I was having this kind of apocalyptical images in my head and all my worries were intensified by groups of the-worst-type-ever tourists, walking around with selfie sticks. And by newly opened fast food restaurant – why do people eat fast food in the country with the most delicious food in the world? And one more upsetting thing:

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Tego tu nie było rok temu, ejjjjj.

Myśli kierują się do plecaka, czy mam przy sobie jakiś żałobny tank-top.

Bo na Khao San już przecież nie kupię :<

Umarło, przemielone przez systemową maszynkę w punkt zwiedzania dla zorganizowanych wycieczek, wieczne odpoczywanie, amen.

Hehe, a jednak nie :d

Bo się okazało, że jak przylecieliśmy to było jakieś święto państwowe i dlatego wszyscy mieli wolne. A dokładniej przez tydzień naszego pobytu toczyły się uroczyste wielodniowe obchody tegoż święta – które, tak mi się wydaje, było Urodzinami Królowej i mieliśmy z tego powodu jeszcze kilka niespodzianek i utrudnień komunikacyjnych.

A na Khao San nadal można wszamać pad thai prosto od babci na straganie, kupić spodnie w słonie albo podrabiane estońskie prawo jazdy, zagryźć piwo skorpionem, a potem, z nadmiaru wrażeń, piwa i być może skorpiona, spokojnie skonać na brudnym łóżku w brudnym tanim guest housie – do popołudnia dnia następnego, kiedy wszystko zaczyna się od nowa. Czyli Khao San Road wróciło do normy :)

It wasn’t here last year, what’s going on?

My thoughts fly back to my backpack, do I have any mourning tank-top with me.

I can’t buy any at Khao San anymore :<

It’s dead, grinded by system’s cogs into sightseeing spot for package tours, rest in peace, amen.

Well, apparently not :d

I didn’t know about it before, but when we arrived there was a national holiday and that’s why nobody was working. Actually for the whole week we spend in Thailand there were some celebrations, it was Queen’s Birthday if I remember correctly, and we had more surprises and traffic problems because of that.

On Khao San you can still eat pad thai directly from the street’s stall, buy elephant-patterned trousers or fake Estonian driving license, snack a scorpion with a beer and then, after having too much fun, beer and maybe too much scorpion, you can throw yourself on a dirty bed in a dirty guesthouse until next day’s afternoon – when everything begins over and over again. Which means, Khao San Road is exactly how it was :)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s