13 szczęśliwych powodów, dlaczego Bangkok jest OSOM / Happy 13 reasons why Bangkok is AWESOME

Na Tokiach chwilowo nic się nie dzieje oprócz trzęsień ziemi i pory deszczowej, więc dziś będzie wspomnieniowo, o Bangkoku.

Bo byłam tam po raz pierwszy rok temu, rok i miesiąc, akurat z okazji weekendu majowego. I zapałałam do Tajlandii wielką, szczerą miłością i bardzo, bardzo chcę pojechać jeszcze raz. Albo dwa. Albo dziesięć, bo kto szlachcie zabroni.

Poza tym niedawno były Dni Tajlandii w Tokyo i wspomnienia odżyły jeszcze bardziej.

There’s nothing going on in Tokyo currently apart from earthquakes and rainy season, so today let me take a trip down the memory lane, to Bangkok.

Because I went there for the first time one year ago, one year and one month, and I’ve fallen into great, genuine love towards Thailand and want to go there again sooo muuuch. Once or twice. Or ten times. Because why not.

And we had Thai Fest in Tokyo some time ago which have brought back my memories even more.

Bangkok nie odzwierciedla oczywiście całego kraju, ale wiele rzeczy, o który napiszę poniżej, można zaobserwować poza stolicą. To miasto jest niesamowite i gdybym miała zrobić listę moich ulubionych miejsc na świecie, które wszystkim chcę pokazać i mogłabym opowiadać o nich godzinami, byłoby na pewno na bardzo wysokim miejscu. Tym bardziej jestem zła na siebie za swój zeszłoroczny sposób myślenia, że nie muszę robić ładnych zdjęć, bo przecież i tak ich nikomu nie pokażę, zdjęcia są pamiątką tylko dla mnie. I często byłam zbyt leniwa, żeby wyciągać aparat, bo tak fajnie się idzie, więc po co sobie zajmować ręce niepotrzebnym balastem. Teraz czuję się dużo bardziej jak japoński turysta pod względem zdjęć, chociaż do oryginału jeszcze sporo mi brakuje. A do Tajlandii trzeba pojechać przynajmniej po to, żeby zrobić zdjęcia.

Of course, Bangkok doesn’t reflect the whole Thailand, but many things written below may be observed outside of the capital city. This city is amazing and if I’d ever made a list of my favourite places in the world, which I want to show to everybody and could talk about them for hours, it’d get very high rank. I’m angry at myself for my last year’s way of thinking that I don’t have to make any effort to take a good photo, as it’s only for me and my memory and I won’t show it to anyone for sure. And I was often too lazy even to take the camera out of my bag, not to disturb my walking pace by putting something totally not needed into my hands. Now I feel much more like Japanese tourist as for taking photos, although I’m still far from original. And I must go to Thailand at least to take photos.

Szczęśliwe 13 powodów, dlaczego Bangkok jest OSOM:  / Happy 13 reasons why Bangkok is AWESOME:

1. Bangkok jest niesamowitym połączeniem ogromnej metropolii z typowym azjatyckim bałaganem, którego nie doświadczy się w Japonii. Nowoczesne dworce, ogromne drapacze chmur i centra handlowe w ścisłym centrum jak najbardziej, ale wystarczy nieco skręcić w boczną uliczkę, żeby poczuć lokalny koloryt. Poczuć dosłownie i bardzo intensywnie, bo z ulicznych marketów dociera do nas mieszanka zaiste interesująca. Słodycz mango i lekki skarpetkowy zapaszek duriana harmonijnie współgrają z zapaszkiem surowego mięsa – rybiego i każdego innego, do tego dochodzą curry, chili, kurkuma, trawa cytrynowa i wszelkie inne przyprawy dodawane do potraw, serwowanych na straganach przy drodze, gdzie nikt nigdy nie słyszał o sanepidzie. Wyrzucane gdzie popadnie śmieci też mają swój wkład, troszeczkę.

It’s a unique fusion of huge metropolis with typical Asian mess which you can’t experience in Japan. Modern stations, enormous skyscrapers and shopping centers are of course in a downtown, but if only you turn to the backstreet you can feel the local atmosphere. You can feel it literally and very intensive, coming out of street markets. Sweetness of mango and light, sock-like scent of durian perfectly coexistence with a smell of raw fish and meat, add to this some curry, chili, coriander, lemon grass and all the other spices used for street food served at the stalls where nobody’s ever heard about hygiene control. Rubbish thrown here and there also influence it, a little.

2. Ludzie. Wszyscy się uśmiechają. Idzie sobie człowiek ulicą, a wszyscy dookoła cieszą te swoje skośne mordki. W ogóle Tajowie są kochani, strasznie pozytywni, uprzejmi, pomocni, z wyjątkiem taksiarzy, którzy regularnie naciągają turystów, ale taksiarze są tacy sami na całym świecie. Gdzieś słyszałam, że w języku tajskim jest najwięcej określeń na rodzaje uśmiechu ze wszystkich krajów świata, ale to niepotwierdzone info.

Z języka tajskiego ogarniam mniej więcej tyle co dzień dobry: SAWADHIKHAAAAA i dziękuję: KOP KUN KHAAAA i nie widziałam Taja, który by się nie uśmiechał jak to mówi. I tak jakoś wychodzi, że po krótkim czasie człowiek sam się zaczyna uśmiechać do wszystkich na ulicy.

People. Everybody’s smiling. You walk the street and everybody around seems to be so happy, even their eyes are smiling. Thai people are lovely at general, kind, helpful, with the only exception of taxi drivers, but they are the same everywhere in the world. I heard that in Thai language there are the most words describing different ways of smiling in all world’s languages, but I don’t know if it’s true.

I get only the very basics of Thai language, like good day: SAWADHIKHAAAAA and thank you: KOP KUN KHAAAA and I haven’t seen yet any Thai who wouldn’t smile saying it. And somehow, very quickly, you begin to smile to people on the streets by yourself.

3. Środki transportu. Mamy taksówki, żółto-zielone albo jaskraworóżowe. Albo taksówki motorowe, łatwo rozpoznawalne, bo kierowcy mają pomarańczowe kamizelki. Wsiada się takiemu na tył motorbajka i jazda:d Dobry sposób na uniknięcie korków. Po Bangkoku jeżdżą też normalne autobusy. Prawie normalne autobusy. Wyglądają jakby nie miały okien, nie zatrzymują się tylko zwalniają, więc zamiast wsiadać to się wskakuje, rozkład jazdy jest jedną wielką niewiadomą znaną tylko lokalsom, bo nigdzie nie jest napisany, ale słyszałam, że istnieje. Bilety kupuje się po wskoczeniu do autobusu, u autobusowej babci, która jest ich dystrybutorem i kasownikiem jednocześnie. Mamy też sky train, którym warto się przejechać chociaż raz dla widoku z góry, normalne metro (nie używałam) i łódki. Tak, łódki. Pływają po głównej rzece i kilku pomniejszych kanałach, obowiązkowy punkt programu:) A no i TUK TUKI! Nieodłączna część lokalnego kolorytu, występuje w parze z kierowcą, którego charakteryzuje nadzwyczaj wysoki poziom upierdliwości. Chodząc po Bangkoku słyszymy dosłownie co dwa kroki „Hello lady where you goin? Taxi? Tuk tuk? Hello, ladyyyy!” :D

Public transport. We have taxis, yellow&green or vivid pink. Or moto taxis, easily recognizable by driver’s orange jackets. Just take a seat on the back of the motorbike and go:d Good for avoiding traffic jams. There are also normal buses in Bangkok. Almost normal buses. They look like having no windows, they don’t stop, just slow down, so you jump in instead of walking in, timetable is a mystery known only to local people, because it’s not written anywhere, but I heard it exists. After jumping in you buy a ticket from a bus lady, who is a seller and ticket-puncher at the same time. There’s also a sky train, worth riding at least once to enjoy the view of the city, normal metro (haven’t used) and boats. Yes, boats. May be found sailing the main river and some smaller cannals, Bangkok’s must-try:) And TUK TUK! Integral part of local atmosphere, it comes in a pair with a driver whose level of being annoying exceeds the scale. Walking in Bangkok we can hear every two steps ”Hello lady where you goin? Taxi? Tuk tuk? Hello, ladyyyy!” :D

Bangkok bus

Bangkok bus

Tuk tukowa limuzyna:) / Tuk tuk limousine:)

Tuk tukowa limuzyna:) / Tuk tuk limousine:)

4. Khao San Road. I okolice. Tanie noclegi, tanie żarcie, tanie piwo, mnóstwo barów, stragany na ulicy ze wszystkim czego się zapragnie, mnóstwo obcokrajowców i bardzo wyluzowana atmosfera czyli idealne miejsce dla backpackersów. Przewodniki, plecaki, ciuchy, jakieś sprzęty survivalowe do przeżycia w dżungli czyli generalnie wszystko, co stanowi niezbędne wyposażenie podczas dłuższej podróży można nabyć drogą kupna albo wymienić. Noclegi najtańsze w całym mieście. Jeżeli ktoś ma cienko z budżetem, za podstawowy pojedynczy pokój z łóżkiem i wiatrakiem może zapłacić równowartość14zł. Oczywiście z dzieloną łazienką i bez okna. Z oknem – 16 ;) Hostele o wyższym standardzie, ale nie tak wysokiej cenie, też oczywiście są. Nawet jeśli ktoś się zdecyduje zatrzymać gdzie indziej, polecam wpaść na Khao San przynajmniej raz. Wieczorem, bo do wczesnego popołudnia to miejsce leczy kaca.

Khao San Road. And it’s surroundings. Cheap accomodation, cheap food, cheap beer, plenty of pubs, stalls with everything you may need, plenty of foreigners and very laid-back atmosphere so a perfect place for backpackers. Guide books, bags, clothes, some survival stuff for a jungle trip, so just everything you may need for long travel you can buy or exchange there. The cheapest guest houses in the city. If you’re tight on a budget, for basic single room with just bed and fan you may pay 3,5 usd. Of course with shared bathroom and without a window. With a window – 4,5 usd ;) Of course there are also some better hostels with still not so high prices. I recommend coming to KSR at least once during your stay in Bangkok, even if you choose a hostel somewhere else. But in the evening, as until early afternoon this place’s curing hangover.

\

\

3,5 dolara, bez okna:) / 3,5 usd, no window:)

3,5 dolara, bez okna:) / 3,5 usd, no window:)

5. Zakupy. Temat na osobny esej. Spróbuję zacząć od podstaw: mamy albo centra handlowe albo bazary. Albo mix. Centra handlowe skupiają się w dzielnicy Siam i wyglądają jak centra handlowe. W środku są sklepy, w sklepach są rzeczy, rzeczy mają ceny, nic specjalnego. Oprócz jednego. Centrum MBK, chociaż wygląda jak kolejne zwykłe nudne centrum handlowe, to tak naprawdę klimatyzowany bazar. Żadnych ustalonych cen, trzeba się targować. Sprzedają tam ciuchy (Armani, Calvin Klein, Lacoste, Gucci itp.), zegarki (Swatch, Rolex), okulary Ray Bana, bieliznę, buty… wszystko śmiesznie tanio. Bo podrabiane :D KLIMATYZOWANY BAZAR PODRÓBEK. Zaraz niedaleko MBK są sklepiki i stoiska z ciuchami retro, mamy gigantyczny weekendowy market Chatuchak w północnej części miasta, bazaro-centrum Pratunam, stoiska z ciuchami przy Khao San Road… I oczywiście bazary żarciowe, gdzie można godzinami chodzić i patrzyć i się zastanawiać, co to są te dziwne rzeczy, które tam sprzedają. I mamy też bardzo urokliwy market kwiatowy. Mówiłam już, że uwielbiam azjatyckie bazary?

Shopping. Topic wide enough to become the separate essay. Let’s try from the basics: we have shopping centers or street markets. Or mix. Shopping centers are mainly in Siam district and they look exactly like shopping centers. Inside there are shops, in the shops there are things, things have prices, nothing special. Apart from one. MBK center, although it looks like another boring shopping center, at real it’s an air-coned bazaar. No fix prices, you need to bargain. They sell there clothes (Armani, CK, Lacoste, Gucci and so on), watches (Swatch, Rolex), Ray Ban sunglasses, underwear, shoes… Everything incredibly cheap. Because it’s all fake :D AIR-CONED BAZAAR OF FAKE STUFF. Within the easy reach from MBK there are some little shops and stalls with retro-style clothes, there’s also enormous weekend market Chatuchak in the northern part of the city, Pratunam which is something between bazaar and shopping center, clothes-selling stalls near Khao San Road… And of course food markets, where you can walk for hours and think what is this strange stuff they offer there. And one very charming flower market. Have I already mentioned that I love Asian markets?

Chatuchak Market

Chatuchak Market

6. Żarcie. Znowu temat na esej. Generalnie bazą są ryż i nudle, wszystko raczej pikantne, dodatki od kurczaka czy wieprza po krewety i kalmary, na wegetariańsko tofu. Chociaż, tu dygresja, ciężko być restrykcyjnym wege w Azji, bo często do dań dodają sos rybny albo smażą na tej samej patelni, co wcześniej kurę. Możemy spróbować curry we wszystkich trzech kolorach reggae tęczy – zielone, żółte i czerwone. Albo sałatki z papai, dzięki której odkryjemy nowe oblicze owoców. Albo tajemniczego zielonego morning glory, które jest czymś w rodzaju naszego szpinaku i podaje się to na ciepło i na ostro z sosem ostrygowym. Na ulicach miliardy straganów z żarciem, a w nich m.in. szaszłyki ze wszystkiego, naleśniki ze wszystkiego, chociaż bananowe są najbardziej reprezentacyjne, smażone nudle pad thai, lody kokosowe, owoce (maaaaaangooooo<3). Wieczorami przy Khao San Road po barach chodzą goście sprzedający smażone skorpiony na patyku, korzystając z tego, że turyści po paru piwkach są skłonni kupić i zjeść. Ja też uległam ^^ Ogólnie jak już się przywyknie do temperatury, bo mi się odechciewa jeść jak jest za gorąco, to można wpierniczać na non stopie. Bo tanie i dobre:)

Food. One more topic for separate piece of writing. At general we have dishes based on rice or noodles, everything rather spicy, served with chicken, pork, shrimps, squids or vegetarian option with tofu. But, some side talk here, it’s difficult to be a strict vege in Asia, as they often add some fish souce to the dishes or fry it on the same fry pan they fried chicken before. We can try curry in all colors of reggae rainbow – green, red and yellow. Or papaya salad which lets you discover a very different taste of fruits. Or mysterious green morning glory, kind of spinach, served warm and spicy, garnished with oyster souce. Dozens of stalls with food on the streets, where we can buy for example skewers made of everything, pancakes with everything, although banana ones are the most representative, fried noodles pad thai, coconut ice cream, fruits (maaaaaaangooooo<3). In the evening, when tourist are already drunk enough to eat it, near KSR you may spot some guys, walking around pubs and selling fried scorpion. I got tempted as well^^ When you already get used to the temperature, because I can’t eat when it’s too hot, you can eat all the time. So cheap and so tasty:)

Mango, ranbutan (ten włochaty) i dragon fruit. / Mango, ranbutan (the shaggy one) and dragon fruit.

Mango, ranbutan (ten włochaty) i dragon fruit. / Mango, ranbutan (the shaggy one) and dragon fruit.

Kalmarki. Squid. Omnomnom

Kalmarki. Squid. Omnomnom

7. Picie. Na najlepszą na świecie mrożoną kawę wysyłam do Bangkoku. Innym moim osobistym faworytem są szejki owocowe, zmiksowane z lodem, najlepsze na upał. Arbuz, mango, papaja, ananas, banan, truskawka, marakuja i te wszystkie ichniejsze śmieszne owoce typu dragon fruit albo ranbutan. I kokos taki od razu do picia ze słomką. I piwo oczywiście. Schłodzony Chang albo Singha i można umrzeć szczęśliwym.

Drinking. I recommend Bangkok for the best ice coffee in the world. My other favorite are fruit shakes, blended with ice, best for heat. Watermelon, mango, papaya, pineapple, banana, strawberry, passion fruit and other fancy fruits like dragon fruit or rambutan. And fresh coconut, with a straw, ready to drink. And of course beer. Cold Chang or Singha and you can die happy.

Mrożona kawa, wykonanie i sposób podania bardzo po tajsku :) / Ice coffee, made and served truly in Thai style:)

Mrożona kawa, wykonanie i sposób podania bardzo po tajsku :) / Ice coffee, made and served truly in Thai style:)

8. Tajski masaż. Po to, żeby wspiąć się na wyżyny rozkoszy cielesnych bez konieczności zdejmowania spodni. Warto, z tych samych powodów co wszystko w Bangkoku, czyli bo dobre, bo tanie, bo lokalne.

Thai massage. To reach the most ecstatic physical pleasure with no need to take your pants off. It’s worth trying for the same reasons as everything in Bangkok, because it’s good, it’s cheap, it’s local.

9. Odkrywanie. Bangkok mnie fascynuje, bo za każdym razem można tam znaleźć coś nowego, nawet jeśli już się było w danym miejscu X razy. Na początku należy samodzielnie odkryć, że wyzwaniem jest przejście przez ulicę, a potem bawić się dalej, korzystając z opisanych wyżej środków transportu i własnego buta. Do odkrycia jest mnóstwo świątyń buddyjskich, ociekających złotem, zdarzają się też takie perełki jak świątynia falliczna (znalazłam) albo świątynia Davida Beckhama (jeszcze nie znalazłam) albo świątynie NIE ociekające złotem. Żeby nie było zbyt pobożnie mamy „dzielnice uciechy”, czyli Soi Cowboy i Patpong. Ladyboys to nie ściema, oni istnieją, widziałam! Mamy też muzeum zwłok, wieżowiec w kształcie słonia, opuszczony 50piętrowy drapacz chmur, no generalnie co człowiekowi przyjdzie do głowy (i to co nigdy nie przyjdzie, bo jest zbyt popierniczone) to prawdopodobnie jest w Bangkoku. Można też łyknąć Azję w pigułce – mamy do wyboru Chinatown, dzielnicę hinduską, koreańską, japońską i pewnie jakieś jeszcze.

Discovering. Bangkok is so fascinating, because everytime something new may be found, even if you already visited the place dozens of times. At the very beginning you should discover on your own, how a big challenge is to cross the road and then continue playing, using described above means of transport and your own foot. There are many Buddhist temples to be discovered, bursting with gold, there are also some hidden gems like phallic temple (found it) or David Beckham’s temple (haven’t found yet) or temples NOT bursting with gold. Not to make it too religious, we also have “entertainment districts” like Soi Cowboy or Patpong. Ladyboys really exist, I saw them! There’s also a museum of dead bodies, elephant-shaped building, abandoned 50-floor high skyscraper and anyway, everything you may think about (or you’ll never do, because it’s too crazy) is probably located in Bangkok. You can also experience Asia in a nutshell – there’s Chinatown, Hindi, Korean, Japanese districts and probably some more.

Dziedziniec (?) Pałacu Królewskiego. / The courtyard (?) of Royal Palace

Dziedziniec (?) Pałacu Królewskiego. / The courtyard (?) of Royal Palace

Wat Traimit. 5 ton czystego złota w jednym Buddzie. / Wat Traimit. 5 tons of pure gold in one Budda

Wat Traimit. 5 ton czystego złota w jednym Buddzie. / Wat Traimit. 5 tons of pure gold in one Budda

Wat Pho

Wat Pho

Taka mała świątynia, a takie duże... no. / Such a little temple and such a big... well.

Taka mała świątynia, a takie duże… no. / Such a little temple and such a big… well.

Sathorn Unique, jeden z najpiękniejszych urbexów na świecie. / Sathorn Unique, one of the most beautiful urbex in the world.

Sathorn Unique, jeden z najpiękniejszych urbexów na świecie. / Sathorn Unique, one of the most beautiful urbex in the world.

Chinatown. To pod spodem też. / Chinatown. And below as well.

Chinatown. To pod spodem też. / Chinatown. And below as well.

10. Pogoda. Zamiast czterech pór roku dwie, sucha i deszczowa. Poza tym lato przez cały rok. Deszczowa nie jest taka zła, bo to wcale nie jest tak, że ciągle leje. Zaczyna lać nagle i bez ostrzeżenia, ale taką maksymalną ulewą, przez jakieś 20-30 minut, na chwilę robi się chłodno i przyjemnie i znowu jest gorąco.

Weather. Instead of four seasons there are two, dry and rainy. And summer all year round. Rainy season is not so bad, because it’s not that it’s raining all day long. It begins to rain suddenly without any previous warning, but it’s a maximum downpour, and continues for about 20-30 minutes, for a while it’s getting cooler and nice and it’s hot again.

11. Lokalizacja. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu i wszystkie drogi wyprowadzają z Bangkoku. Autobusem, pociągiem, samolotem, stopem, rowerem. Najczęściej wyprowadzają do pozostałych części kraju i do Kambodży. A drogi powietrzne praktycznie do całej Azji, bo Bangkok jest jednym z największych lotnisk tranzytowych w tej części kontynentu. Dla tych, co nie lubią się za bardzo oddalać, możliwość zrobienia jedno- lub dwudniowej wycieczki nad morze albo do pobliskiej Ayutthayi – to dla wielbicieli świątyń, tym razem nieco zrujnowanych.

Location. All roads lead to Rome and all roads lead away from Bangkok. By bus, train, plane, hitchhike, bike. The most often they lead to the other parts of the country or to Cambodia. And air ways lead literally to everywhere in Asia, because Bangkok is one of the biggest hub airports in his part of the continent. For those, who don’t really like going too far, there’s a possibility to make a one or two-day trip to the seaside or to nearby Ayutthaya – if you like temples, especially the ruined ones.

12. Cena. Że na miejscu jest tanio, to wiadomo, ale trzeba jeszcze pomyśleć o dojeździe. Dolocie. Z Polszy, i ogólnie z Europy, bilety lotnicze do Azji są najtańsze do Japonii, Chin i właśnie do Tajlandii, w dobrej promo można dorwać bilet w dwie strony już za mniej niż 2 tys. zł. W jedną stronę też mógłby być, po co wracać :)

Price. Obviously it’s cheap in Thailand itself, but first you need to get there. From Europe the cheapest plane tickets to Asia are the ones to Japan, China and, exactly, to Thailand. If you’re lucky enough to catch a good bargain, you can buy return ticket for less than 500 bucks. One way ticket’s also good, why should you come back :)

13. Gdyby komuś było mało źródeł inspiracji i nadal czuł się niedostatecznie przekonany, że w Bangkoku jest naprawdę OSOM, to polecam obejrzeć jeszcze raz (podejrzewam, że każdy widział) Kac Vegas w Bangkoku :) Albo ten teledysk: KLIK. To też Bangkok:)

If you don’t feel inspired enough and not convinced enough that Bangkok is really AWESOME, I recommend watching once again (I guess everybody’s watched it) The Hangover Part II :) Or this music video: CLICK. It’s also Bangkok:)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s