Takie tam na Boholu / Here and there in Bohol

Bohol jest wymieniany jako jedna z najbardziej atrakcyjnych wysp centralnej części Filipin, poza tym wizytę tam polecił nam znajomy tubylec, więc otrzymał status „must go” w procesie planowania wyjazdu. Z Cebu można się stosunkowo łatwo i tanio dostać promem (więcej o promach w poprzednim poście) do miasta Tagbilaran, największego na wyspie lub do mniejszego Tubigon. Do Tagbilaran, w którym urządziliśmy sobie bazę wypadową, latają też samoloty z Manili, Cebu oraz innych części kraju.

Wyspa jest stosunkowo duża a możliwości transportu kilka. Po pierwsze, wypożyczenie motoru. Początkowo mieliśmy zamiar to zrobić, ale okazało się, że koszt wypożyczenia na 1 dzień jest dość wysoki (600 peso), bardziej opłacalne jest wypożyczenie na kilka dni lub nawet tydzień. Kolejna to wykupienie wycieczki, oferowanej przez guest housy lub niezależne biura turystyczne, wtedy jesteśmy obwożeni po wszystkich atrakcjach i nie musimy się niczym przejmować. Można też wynająć taxi (trycykla) na cały dzień, ale to oznacza konieczność negocjacji z kierowcą, co nie wszyscy lubią (ja nie lubię), poza tym, powiedzmy wprost, jest to bardzo niewygodny środek transportu. Skorzystaliśmy z trycykla raz, na około 4kilometrowej trasie i nie jestem w stanie sobie wyobrazić sobie jechania w ten sposób 40km do Czekoladowych Wzgórz. Pozostaje transport lokalny, najtańszy, może nie najbardziej komfortowy, ale na pewno najwięcej przy nim zabawy :D

Autobusy, z których korzystaliśmy odjeżdżają z terminalu DAO, kilka kilometrów od centrum miasta. Terminal sam w sobie jest strasznie ciekawy, bo w jego bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się lokalny market, głównie z owocami, warzywami i rybami, a zaraz naprzeciwko duże, nowoczesne, klimatyzowane centrum handlowe, także dość kontrastowo. Zdjęć z marketu mam dość sporo, bo azjatyckie markety są SUPER, natomiast zdjęcia centrum handlowego nie mam ani jednego poglądowego, tak jakoś wyszło.

Bohol is said to be one of the most interesting islands in the central part of Philippines, also our Filipino friend recommended us to go there, so Bohol got the “must go” status while planning the whole trip. From Cebu it’s relatively cheap and easy to get there by ferry (more about ferries in a previous post), to the city of Tagbilaran, the biggest on the island, or Tubigon. To Tagbilaran it’s also possible to get by plane from Manila, Cebu and some other destinations. We decided to set a base there.

The island is relatively big and there’re a few ways of getting around. Firstly, to rent a moto. We wanted to do so, but renting for one day only is quite expensive (600 peso), more affordable is to rent for few days or even a week. The next one is to join the tour organized by guest houses or travel agencies, then you don’t need to worry about anything. You can also hire a tricycle for the whole day, but then you should negotiate with a driver and not everybody likes it (I don’t), also, let’s put it clearly, it’s very uncomfortable way of getting around. We used a tricycle once, for about 4km route and I can’t imagine going 40km to the Chocolate Hills by such a vehicle. What is left are local means of transport, the cheapest ones, maybe not the most comfortable, but surely you can have the most fun :D

The buses we rode start from DAO Bus Terminal, few kilometers from the city center. The terminal itself is very interesting, as right next to it there’s a local market, mainly with fruits, veggies and fish, and opposite, on the other side of the street, there’s a big, modern, air-conditioned shopping mall, so it’s a kind of contrast surrounding. I have quite a lot of photos from the market, because Asian market are AWESOME, but not a single one of the shopping mall, somehow.

Główną atrakcją Boholu są, wspomniane wcześniej, Czekoladowe Wzgórza. Nazwa wzięła się od ich koloru, bo przez pewną część roku są idealnie brązowe. Jak czekolada. A poza tym są bardzo urokliwe, sterczą sobie jak takie krecie kopce i tworzą dość unikalny krajobraz. Foto poniżej. A z dodatkowych atrakcji, przy schodach prowadzących na taras widokowy można za 50-100 peso dać się wymasować przez osoby niewidome – bardzo popularna usługa na Filipinach. Spróbowaliśmy, było niesamowicie, O. poleca.

Bohol’s main attraction are mentioned above Chocolate Hills. The name came from their color, for some part of the year they’re perfectly brown. Like a chocolate. And they’re very charming, shooting out like a mole’s mound, making a unique scenery. Photos below. And as for additional attractions, near the steps towards the main viewing terrace one can get a massage by the blind people – very popular service in Philippines – for 50-100 peso. We tried, it was wonderful. Recommended.

Kolejną rzeczą charakterystyczną dla Filipin są tarsjusze (tak to się nazywa po polsku wg Wikipedii), jedne z najmniejszych naczelnych na świecie. Są pod ochroną, oprócz Filipin występują tylko w Malezji i Indonezji. Na Boholu można je oglądać w malutkim rezerwacie, położonym kilka kilometrów za miasteczkiem Corella. W pobliżu rezerwatu nie ma NIC, a w nim samym jest skromna, ale ciekawa wystawa na temat zwierzątek. Tarsjusze nie są zamknięte w klatkach, mają do dyspozycji dość obszerne terytorium, na które wchodzi się z pracownikiem rezerwatu. Są aktywne w nocy, w dzień odpoczywają – zawsze w tym samym miejscu, dlatego nasza przewodniczka doskonale wiedziała, gdzie ich szukać. Te maleństwa mają niecałe 8cm, a na dość obszernym terenie jest ich zaledwie kilkanaście, więc gdybyśmy mieli szukać sami pewnie nie znaleźlibyśmy ani jednego aż do wieczora. A tak to wróciliśmy spokojnie do Tagbilaran i przepakowaliśmy się w lokalnego jeepneya w stronę wyspy Panglao – połączonej z Boholem mostem. I zaczęło się plażowanie:)

Next thing unique for Philippines are tarsiers, one of the smallest primates in the world. They’re protected, apart from Philippines may be found only in Malaysia and Indonesia. In Bohol you can see them in a tiny Philippine Tarsier Sanctuary, few kilometers from the Corella Town. In the sanctuary’s closest surrounding there’s NOTHING and inside there’s a humble, but interesting exhibition about the creatures. Tarsiers are not locked in the cages, they can move freely in quite a big area, where you enter with a sanctuary’s worker. They’re active at night and during a day they rest – always at the same place, so our guide knew perfectly where to find them. They’re as tiny as 8cm and there are only some-teens of them there, so if we’d looked for them on our own, we wouldn’t have found a single one until evening. When we came back to Tagbilaran we changed for a local jeepney towards Panglao Island – connected with Bohol by a bridge. The beach part of the holiday was started:)

Gdzie jest tarsjusz? / Where’s a tarsier?

Tutaj! / Here!

I tutaj! / And here!

A taki ma ogon :) / And here’s the tail :)

O taki ogon. / Tail like this.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Takie tam na Boholu / Here and there in Bohol

  1. Ale na tych Filipinach mają gigantyczne krety! Antypody wprost, antypody! Pewnie w prehistorii dochodziło do licznych starć z Godzillami z północno-wschodniego frontu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s