Spacerem po Tokyo. Świątynia Baishoin. / Walking in Tokyo. Baishoin Temple.

Są sytuacje, że znajduje się coś fajnego zupełnie przypadkiem, a są też takie, że szuka się czegoś potrzebnego i to coś potrzebne okazuje się być zarazem fajne. Dziś o tej drugiej sytuacji. Po co Oldziakowi świątynia? Otóż po to, że Dzień Mamy. Nie, nie w Japonii, japoński już był 10 maja. Polski, dzisiejszy. Już wyjaśniam. Czytaj dalej

Reklamy

Tokiowo-eventowo. Czym jest matsuri? / Tokyo’s events. What does matsuri mean?

Ostanie dwa weekendy były dość ciekawe, bo na Tokiach odbywały się dwa z trzech największych festiwali w mieście – Kanda Matsuri i Sanja Matsuri (matsuri oznacza właśnie święto albo festiwal). Kanda to nazwa dzielnicy w pobliżu Akihabary, dzielnicy elektroniki i fanów mangi, anime i gier wideo. Fani takich klimatów powinni kojarzyć, nawet jeśli nie byli w Japo:) Natomiast Sanja Matsuri miało miejsce w Asakusie, bardzo tradycyjnej i niestety najbardziej turystycznej dzielnicy Tokyo.

Czytaj dalej

Cóż tam, panie, w polityce?

Jesteśmy akurat w bardzo napiętym okresie wyborów prezydenckich i w związku z tym wpadł mi do głowy pomysł na posta quasi-politycznego, a wpadł dlatego, że jednym z ulubionych argumentów kontrkandydatów urzędującego prezydenta jest wytykanie mu gaf dyplomatycznych, głównie w odniesieniu do tej nieszczęsnej Japonii, szoguna i skakania po krzesłach i postanowiłam sobie z czystej ciekawości sprawdzić, co na ten temat słychać w japońskich mediach. Po drodze wyszło kilka ciekawych rzeczy.

Czytaj dalej

Randomowe zwiedzanie Manili / Random sightseeing in Manila

Często słyszałam i czytałam, że wiele osób uwielbia Filipiny, ale nie lubi Manili – stolicy kraju. Zastanawiałam się, czy różnica jest aż tak widoczna, żeby stawiać swoje sympatie po dwóch przeciwnych biegunach i po zaledwie jednodniowej wizycie mogę stwierdzić, że tak, jest ogromna. Osobiście nie mogę powiedzieć wprost, że Manili NIE LUBIĘ, raczej mam do niej zupełnie neutralny stosunek, ale nie jest miastem, do którego z przyjemnością chcę pojechać jeszcze raz.

Na wstępie kilka faktów z Wikipedii. Manila nie jest najbardziej zaludnionym miastem Filipin, jest nim Quezon, stolica kraju do 1976 roku, które liczy sobie ponad 2mln 700tys mieszkańców. Manila zajmuje drugie miejsce z populacją 1mln 650tys osób, a razem z Quezon i miliardem innych miast tworzą region stołeczny nazywany potocznie Metro Manila, który, mając prawie 12 mln mieszkańców, zajmuje zaszczytne siódme miejsce na liście najbardziej zaludnionych metropolii azjatyckich i jedenaste miejsce na świecie. Powierzchniowo wygląda to tak, że Quezon jest kilka razy większe od Manili, a Cebu, inne duże miasto które odwiedziliśmy, wg Wikipedii jest większe nawet od Quezon, ale jakoś zupełnie nie ma się takiego wrażenia. Wręcz przeciwnie, po Cebu wszędzie chodziliśmy z buta, a w Manili nie dało się nie używać komunikacji miejskiej na pewnych odcinkach. Budynki też zupełnie inne – w Cebu raczej niska zabudowa, wieżowce tylko w ścisłym centrum, a Manila to metropolia z prawdziwego zdarzenia. Jeśli chodzi o populację, Cebu zajmuje piąte miejsce w kraju.

Czytaj dalej

Son of a beach. Panglao.

Zastanówmy się, jaki jest główny powód wyjazdu na Filipiny. Może to, że Manila jest piękną, bezpieczną stolicą, którą można zwiedzać tygodniami? Nie, zdecydowanie nie. Może temperatury, nie spadające w dzień poniżej 30 stopni? Hmm, nie do końca. A może to, że od rana można pić lokalne bro – schłodzonego San Miguela, leżąc gdzieś pod palmą na hamaku? Coraz lepiej. Dodajmy do piwa i palmy jeszcze jedne z najpiękniejszych plaż na świecie, czyste morze, biały piasek, szum fal i oto mamy odpowiedź, co najlepszego Filipiny mają do zaoferowania:)

Czytaj dalej

Takie tam na Boholu / Here and there in Bohol

Bohol jest wymieniany jako jedna z najbardziej atrakcyjnych wysp centralnej części Filipin, poza tym wizytę tam polecił nam znajomy tubylec, więc otrzymał status „must go” w procesie planowania wyjazdu. Z Cebu można się stosunkowo łatwo i tanio dostać promem (więcej o promach w poprzednim poście) do miasta Tagbilaran, największego na wyspie lub do mniejszego Tubigon. Do Tagbilaran, w którym urządziliśmy sobie bazę wypadową, latają też samoloty z Manili, Cebu oraz innych części kraju. Czytaj dalej

5 zaskakujących faktów na temat Filipin / 5 surprising things about Philippines

Witam serdecznie po długiej przerwie. Dziś trochę o mojej majówkowej destynacji – Filipinach. Moje azjatyckie doświadczenie do tej pory ogranicza się do Tajlandii, Kambodży i Birmy, dlatego przed podróżą patrzyłam na Filipiny przez pryzmat tych trzech krajów, licząc na bardzo podobne doświadczenia. Rzeczywistość jednak często okazuje się odbiegać od oczekiwań i tak też było tym razem. Przez rzeczy „zaskakujące” mam na myśli takie, które odróżniają Filipiny od krajów typowego szlaku backpackerskiego po Azji Płd-Wsch (Tajlandia-Kambodża-Laos-Wietnam, bo Birma to nieco inne klimaty) i niektóre z nich na pewno wpływają na to, że niezależnych podróżników nie ma tam zbyt wielu.

Welcome back. Today about my May’s holiday’s destination – Philippines. My Asian travel experience is limited to Thailand, Cambodia and Myanmar so far, so before going there I was looking at Philippines through my previous travels and I was expecting quite similar experience. Reality, however, often happens to be far from expectations and so it was this time. By ‘surprising’ I mean what is different between Philippines and countries of a typical backpackers’ SE Asian trial (Thailand-Cambodia-Lao-Vietnam, as Myanmar is the other story) and some of them are for sure the reasons, why there are not so many backpackers there.

Czytaj dalej