Zamki, wulkany, gorące źródła – pozdrowienia z Kyushu! / Castles, volcanos, hot springs – greetings form Kyushu!

Długo wyczekiwana relacja z kilkudniowego wypadu na Kyushu, zaliczonego pod koniec marca.  Na początek, dla niezorientowanych, gdzie jest Kyushu: / If you don’t know, Kyushu’s here:

wyspy japo

I gdzie nas tam poniosło: / Where we went:

kyushu route

Bilet typu multi-city Tokyo-Kumamoto, Oita-Tokyo, tanimi skośnymi liniami Jet Star. Na początek, co mi się nie podobało (bo więcej rzeczy jednak mi się podobało, więc te niefajne opiszę na początku, żeby nie psuć potem całej relacji). Po pierwsze, TAM JEST ZIMNO. Pod koniec marca było zimniej niż na Tokiach, jakieś 10-12 stopni w dzień, w nocy spadało o ponad połowę, a że nam się wydawało, że tam na południu to już PRAWIE Okinawa to na pewno będzie ponad 20 i będziemy chodzić w krótkim rękawku, to się nie przygotowaliśmy odpowiednio i wróciliśmy przeziębieni. Może te temperatury to dlatego, że w sumie zaliczyliśmy miejscowości położone dość wysoko, ale ostanie odwiedzone przez nas miasto, Beppu, leży nad samym morzem i też było zimno. Dobrze, że mają tam gorące źródła, ale o tym za chwilę:) Druga sprawa, charakterystyczna nie tylko dla Kyushu ale dla całej Japonii w ogóle, transporty są niesamowicie drogie. Przejazdy lokalnymi busami międzymiastowymi wyniosły nas 2 razy więcej niż oba loty, a i tak nieco taniej niż gdybyśmy korzystali z pociągów. W ogóle tam nie zawsze da się korzystać z pociągów, czasami są tylko busy (ważne info dla posiadaczy JR Passa) i to wcale nie tak często, bo jeżdżą np. raz na 2 godziny a ostatni jest o 16, także musieliśmy się wysilić z planowaniem, żeby to miało sens logistycznie. No ale daliśmy radę i nawet całkiem sporo nam się udało zobaczyć.

Najpierw przylecieliśmy do Kumamoto, stolicy prefektury o tej samej nazwie. Lotnisko jest oddalone o prawie godzinę busem od centrum miasta, więc dotarliśmy na miejsce późnym popołudniem. Miasto stosunkowo niewielkie, z Tokyo nie ma co porównywać, budynki dość nowoczesne, ale w centrum sporo dość ładnych uliczek z niską zabudową. Jeżdżą tramwaje, co w Japo się rzadko widuje. Miasto słynie głównie z zamku, jednego z największych w całym kraju. I z ramenu (rosołu z makaronem) i koniny, więc nie spróbowałam lokalnych specjałów:d I jeszcze z maskotki całej prefektury, miśka Kumamona.

Multi-city flight Tokyo-Kumamoto, Oita-Tokyo by local cheap airlines Jet Star. First, what I didn’t like there (there were more things I liked though, so I’ll put the unpleasant ones at the beginning, not to spoil the whole post later). IT WAS COLD. At the end of March it was only 10-12 degrees daytime, while at night it dropped more than half, and because we thought it’d be warm there at the south, where’s ALMOST Okinawa and we’d be able to wear short sleeve, we didn’t prepared well and came back sick. Maybe this temperatures were caused by the fact that we went to the places at relatively high altitude, but our last destination, Beppu, is directly at the seashore and was cold as well. At least they have hot springs there, but more about it below:) Secondly, it’s not only in Kyushu but in the whole Japan, transportation is very expensive. Local buses happened to be twice more expensive than both flights, still cheaper than using trains. By the way, it’s not always possible to use trains, sometimes only buses are available (important info for JR Pass holders) and they don’t run often, eg. once in 2 hours and the last one is at 4pm, so we had to plan the whole trip carefully so that it made sense. But we did it and managed to see quite a lot.

We arrived to Kumamoto, the capital of the same-called prefecture. The airport is almost 1 hour by bus from the city center, so we arrived there late in the afternoon. The city is relatively small, impossible to compare to Tokyo, only quite modern buildings, but has some nice streets with short buildings in the center. There’re trams there, which is not common in Japan. Kumamoto is famous mainly from a castle, one of the biggest in a country. And from ramen (stock soup with noodles) and horse meat, so I didn’t try local specials:d And also from the prefecture’s mascote, bear called Kumamon.

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Unikalny kawałek podłogi:) ogólnie wnętrze średnio ciekawe, przerobione na muzeum. / The unique part of the floor:) At general it wasn’t so interesting inside, it’s arranged for the museum.

Dnia drugiego transportowaliśmy się do Aso, w tej samej prefekturze, to jest ogólnie wieś zabita dechami, ale w pobliżu jest słynny wulkan, na który wjeżdża kolejka linowa. Niestety, akurat jest zagrożenie wybuchem, wulkan dymi, kolejka nie kursuje, więc tylko oglądaliśmy go z bezpiecznej odległości. Samo miasteczko jest ciekawie położone, w kraterze starego wulkanu, widać na zdjęciach. Zatrzymaliśmy się w bardzo ładnym guest housie w tradycyjnym japońskim stylu, tradycyjnie po japońsku z cienkimi, nieomalże papierowymi ścianami i bez centralnego ogrzewania. Nie żebym narzekała, kwestia przyzwyczajenia, ale zimno było nooo.

Second day we went to Aso, in the same prefecture, it’s a countryside at the end of the world, but with the famous volcano nearby which you can climb by the ropeway. Unfortunately, currently it’s in a danger of eruption, ropeway’s not working, so we were only watching it from the safe distance. The village itself is interestingly situated in a crater of the former volcano, you can see it in the photos. We stayed in a charming, traditional Japanese-style guest house, with traditional Japanese-style thin, paper-like walls, with no central heating. I’m not complaining, I’m used to it, but it was cooooold.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Dworzec Aso. Jesteśmy na prowincji! / Aso station. Feel the province!

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Nas guest house / Our guest house

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Wybuchać albo nie wybuchać, oto jest pytanie:) / To errupt or not to errupt, that is the question:)

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Aso w starym kraterze / Aso in a former crater

Dlatego następnie transportowaliśmy się do miejscowości Kurokawa, znowu wieś zabita dechami, ale niezwykle uroczymi dechami, w sumie nie ma tam nic oprócz hoteli i gorących źródeł, więc chociaż byliśmy tam tylko 3 godziny zdążyliśmy się wymoczyć^^ Japońskie gorące źródła (onseny) polegają na tym, że trzeba się rozebrać do nagości – dlatego wielu obcokrajowców ma z tym problem – najpierw wziąć prysznic, a potem można się moczyć. Są oddzielne baseny dla kobiet i mężczyzn Jeżeli ma się tatuaż to należy się wyposażyć w mały ręczniczek do zakrycia go przed ewentualną obsługą, bo w japońskiej kulturze tatuaż = yakuza (nawet jeżeli jest się blond dziewczęciem z dalekiej Polszy) i obowiązuje zakaz wstępu. Po wycieczce czuję się już jak mistrz ukrywania tatuażu:) Onseny często są na zewnątrz, otoczone zaaranżowanym ogrodem, więc można siedzieć zanurzonym po szyję w takiej gorącej wodzie, słoneczko świeci w twarz, pełny relaks. Zdziwił mnie zwyczaj Japończyków, żeby pić mleko, krowie lub sojowe, po wyjściu z onsenu. Zazwyczaj można je kupić od razu po wyjściu z szatni.

That’s why next we went to Kurokawa, another countryside, but really beautiful, there’s nothing there but hotels and hot springs, so although we were there only for 3 hours we managed to have a bath^^ In Japanese hot springs (onsens) you bathe naked – so many foreigners find it difficult – first you need to take a shower and than you can enter the pool. They’re separated for men and women. If you have a tattoo, prepare in advance a small towel to cover it up, because in Japanese culture tattoo means yakuza (even if you’re a blond girl form far-away Poland) and you can’t enter if you have one. After the trip I feel like tattoo-hiding-master:) Onsens are often outside, surrounded by the arranged garden, so you can relax soaked in a hot water feeling the sun shining in your face. I was surprised by the Japanese habit to drink milk – normal or soy – after getting out of onsen. Usually you can buy it directly after leaving the changing room.

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Tradycyjna japońska strefa dla palących;) / Traditional Japanese smoking area;)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Lokalne bro / Local beer

Ostatnia destynacja to miasto Beppu w prefekturze Oita. O ile Kurokawa była takim wstępem do gorących źródeł, to Beppu można nazwać stolicą onsenów – całe miasto się od nich dymi, widok niezwykły, nie zobaczy się czegoś takiego na Tokiach. Nawet w naszym guest housie był malutki onsen, taki na maksimum 5 osób. Podkreślam – w guest housie, nie w drogim, wypasionym hotelu, bo zwykle tylko takie mają prywatne baseny z gorącymi źródłami dla gości. Zaliczyliśmy też kąpiel w niecodziennym onsenie publicznym, niecodziennym z dwóch względów – po pierwsze, dno było pokryte błotem o właściwościach leczniczo-upiększających, więc się można było ponacierać, bo drugie, basen był wspólny dla obu płci. Jednak woda, przez to błoto na dnie, miała kolor mleczno-zielony i niczego nie było widać. Zdjęć nie ma, bo w onsenach jest zakaz fotografowania, z wiadomych względów. Są za to zdjęcia z dwóch z siedmiu „piekieł” w Beppu – są to gorące źródła o temperaturze ponad 90 stopni, z przeznaczeniem nie do kąpania, a do patrzenia. Każde jest inne, my mieliśmy w planach zaliczyć 3, ale skończyło się na 2, bo nie dopilnowaliśmy czasu i to ostatnie zamknęli. Pierwsze jest nazywane „mnisim piekłem”, bo na powierzchni błotnistej wody powstają bąble, przypominające łyse głowy mnichów buddyjskich:D Drugie to „morskie piekło”, bo woda jest idealnie błękitna, a zamiast fal na powierzchni unosi się para. Źródło jest tak gorące, że gotuje się w nim jajka na twardo – zjedliśmy z okazji zbliżającej się Wielkanocy;) Ostanie miało być „krwiste piekło”, w którym woda jest czerwona z powodu jakiś znajdujących się w niej substancji, no ale zamknęli. Jeszcze obowiązkowe testowanie dużej ilości lokalnych alkoholi i tyle było Kyushu. Polecam:)

Our last destination was the city of Beppu in Oita prefecture. Kurokawa was a kind of hot spring’s prelude and Beppu is literally the fumy onsen capital, unusual view that you can’t spot in Tokyo. Even in our guest house was a small onsen, a pool for max 5 people. Let me highlight – guest house, not a luxurious expensive hotel, as usual only in these there’s a private hot spring for the guests. We also took a bath in an unusual public onsen, unusual because of 2 things – firstly, the bottom was covered with a mud, good for your health and skin, so we could rub ourselves, secondly, it has only one pool for both men and women. However, water was greenish and not transparent. I don’t have any photos as it’s forbidden to take them in onsens. But I have photos from two of seven Beppu’s “hells” – they are hot spring with water reaching 90 degrees, so no bathing, only looking. Every single one is different, we wanted to see 3, but finally we didn’t make it on time and the 3rd one was closed. First one is called “monk’s hell” because bubbles on the surface of the muddy water looks like bald heads of Buddhist monks:D Second one is called “sea hell” because its water is perfectly blue, but instead of waves there’s a smoke floating on the surface. This spring is so hot that eggs are boiled inside – we ate some to celebrate the Easter coming;) Last one would be the “blood hell” where the water is red because of some chemical elements in it, but well, it was already closed. After sightseeing we sampled large amount of local alcohol drinks and Kyushu’s trip was over. Recommended:)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Pierwsze źródełko – od razu po wyjściu z dworca / First spring – directly in front of the station

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Monety rzucane na szczęście, roztopione pod wpływem wysokiej temperatury / Coins melted by the heat

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Morskie piekiełko z oddali + pierwsze widziane w tym roku kwitnące wiśnie / Sea hell form the distance + first cherry blossom I spotted this year

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Tak się gotuje jajka w piekiełku / This is how eggs are being boiled in a hell

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s