Rozkręcamy się – Phnom Penh / Phnom Penh to keep it going

No to jestem w Phnom Penh! Formalności wizowe na lotnisku bez problemu, chyba dla wszystkich narodów obowiązuje taka sama wiza on arrival, na 30dni za 30usd. Z tego co słyszałam z wiarygodnych źródeł, na granicach lądowych panuje straszna korupcja i wiele osób przepłaca za wizę (nawet do 45usd), bo jak się nie chce dać w łapę, to nie chcą dać wizy. Ale na lotnisku było zupełnie OK. Do miasta jechałam motorowym taxi za 2usd – korzystna opcja dla pojedynczej osoby z niezbyt dużym bagażem. Zaraz po wyjściu z lotniska łapią tuk tuki, ale wystarczy pójść 100m za bramę w stronę głównej ulicy i tam stoją moto. Ciekawostka: jak jechałam w drugą stronę, na lotnisko, to moto kosztowało już 4,5usd, pewnie można stargować na mniej, ale ja się nie umiem targować.

Arrived to Phnom Penh! No problems with getting a visa at the airport, I think that citizens of all nations can obtain the same on arrival visa, 30 days, 30usd. According to what I heard from legitimate sources, guards at the land boarding crosses are totally corrupted and many people overpay for a visa (even up to 45 usd), because if you don’t want to pay, they don’t want to let you pass. But airport was OK. I took a moto taxi to the city for 2usd – convenient for a single travelers with rather small bag. Near the exit there are only tuk tuks, but if only you go 100m behind the gate, towards the main street, you can catch a moto from there. Fun fact: moto taxi to the opposite direction, from city to the aiport cost 4,5usd, probably it’s possible to negotiate the lower price, but I can’t negotiate.

Pierwsze wrażenie: tu jest dużo biedniej i bardziej syfiaście niż w sąsiedniej Tajlandii, jak samolot lądował czułam się jakbym lądowała w Afryce: 3 szałasy pośrodku niczego. A miasto się zaczyna kilka kilometrów dalej – niecałe pół godziny moto taxi. Żeby nie było, nie jest tak zupełnie biednie: widziałam salony samochodowe i sklepy z firmowymi ciuchami albo elektroniką, ale jednak na ulicach jest naprawdę, naprawdę brudno. Poza ulicami turystycznymi, gdzie są całkiem wypasione knajpy, przeważają uliczne jadłodajnie i stragany z takimi małymi plastikowymi stołeczkami. Po drodze z lotniska widziałam stację benzynową z prawdziwego zdarzenia i pomyślałam, ze tu jest większy kultur niż w Birmie, gdzie sprzedają benzynę w bambusowych budach w butelkach po oranżadzie. I co? I 3 sekundy później zobaczyłam bambusową budę z benzyną w butelkach po oranżadzie:d Tak bardzo Azja!

First impression: here’s much more poor and dirty than in neighbour Thailand, when the plane was landing I felt like landing somewhere in Africa, 3 huts In the middle of nowhere. And the city borders are just a few kilometers further, less than half an hour by moto. Well, it’s not so much poor – I saw some car showrooms, shops with brand clothes or electronics, but still, streets are really, really dirty. Near the touristic districts there are some fancy restaurants, but apart from there mainly street food stalls with small, funny, plastic chairs. On my way from the airport I saw a real gas station and thought that here is more developed than Burma, where they sell gasoline from the bamboo huts in the lemonade’s bottles. And guess what. 3 seconds later I saw a bamboo hut selling gasoline in the lemonade’s bottles:d So much Asia!

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Trochę nowoczesności też się zdarza / Modern look also happens

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Tuk tuk!

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Stacja benzynowa / Gas station

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Mobilna piekarnia / Mobile bakery
Na drogach rządzą jednoślady, światła zazwyczaj nie działają, a nawet jak działają to nikt sobie nimi nie zawraca głowy, więc obowiązuje prawo dżungli – większy ma pierwszeństwo. Ewentualnie ten, kto głośniej trąbi ma pierwszeństwo. Przebieganie przez ulicę to całkiem niezła zabawa:D Tuk tuki i moto zaczepiają na każdym kroku, więc można automatem mówić co 30 sekund „no, thank you”.

Road are ruled by motos, street lights usually don’t work and even if they do, nobody cares, so there’s a law of the jungle – bigger goes first. Or the more noisy one goes first. Running across the street is kind of fun:D Tuk tuks and motos catch you at every corner, so you can automatically say “no, thank you” every 30 seconds.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

A może taxi? / Taxi, anyone?

Pierwszego dnia przyleciałam późnym popołudniem, więc poszłam tylko na mały spacerek wieczorem, natomiast większe zwiedzanie było dzień później. Zrobiłam dobre 15km z buta w przyjemnym, 37stopniowym chłodzie. Zaczęłam trochę przygnębiająco, bo od muzeum Tuol Sleng – ludobójstwa Czerwonych Khmerów, zlokalizowanego w budynku szkoły przerobionym na więzienie i miejsce tortur. Takie kambodżańskie Auschwitz. Ekspozycja i objaśnienia są bardzo proste, ale na tym polega ich siła oddziaływania: w klasach, które służyły za cele znajduje się zazwyczaj jedno łóżko, na nim czasami leżą metalowe pręty lub kajdany, a na ścianie wisi duże czarno-białe zdjęcie człowieka, który leży na TYM WŁAŚNIE łóżku i ocieka krwią. I jak człowiek wchodzi do takiego pomieszczenia i jest sam na sam z tym łóżkiem i z tym zdjęciem, to aż się odechciewa żyć. Przerażające są też zdjęcia osób tam więzionych: kobiety, dzieci, osoby starsze, nastolatki… To nie był przyjemny początek dnia. Zależało mi jednak, żeby tam pójść i dalszą podróż po kraju odbyć z większą świadomością, co tam się wydarzyło zaledwie 40 lat temu.

First day I arrived late in the afternoon, so only had a small walk around and made bigger sightseeing the next day. I walked about 15km in a pleasurable, chilly 37 degrees. I started quite depressing, from the place called Tuol Sleng – Khmer Rouge Genocide Museum, located in a school building, redesigned for a prison and torture place. Cambodian Auschwitz? Exposition and signs are very simple, but this is their power of influence: in the classes, where the prisoners where kept, there’s usually only one bed, sometimes there are some metal bars or handcuffs on it and on the wall there’s a black and white photo of a person lying and THIS bed and bleeding. And when you enter to such a room and stay face to face with this bed and this photo, you really don’t want to live anymore. Pictures of prisoners are not less terrifying: women, children, old people, teenagers… It wasn’t a nice beginning of a day. But I wanted to go there to continue my journey around the country being somewhat more conscious of what happened there merely 40 years ago.

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Potem na poprawę humoru zaliczyłam 2 duże markety – Russian Market i Central Market. Ten pierwszy wziął swoją nazwę od handlujących tam pierwotnie Rosjan (ciężko się domyślić:d), a drugi jest dość nietypowy jak na azjatyckie warunki, bo zlokalizowany w takiej wielkiej klimatyzowanej (!) hali, nazwa wzięła się od lokalizacji zapewne, wszystkie drogi prędzej czy później prowadzą do Central Market, wiele autobusów przyjeżdżających do Phnom Penh z innych miast ma właśnie tam przystanek końcowy.

To make myself feel better I visited 2 big markets – Russian Market and Central Market. The name of the first one originates in Russian, who were primaly selling there their stuff (hard to guess:d) and the second one is quite unusual for SE Asia, because it’s located in a huge, air-conditioned (!) hall, the name comes probably from the location, all the roads lead to the Central market sooner or later, also many buses coming to Phnom Penh from the other cities arrive there.

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Russian Market – food court

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES
Central Market

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Główna hala: biżuteria (po bokach ciuchy i kosmetyki, na obrzeżach żarcie) / Main hall: jewelry (sides: clothes and cosmetics, edges: food)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Ciężkie życie sprzedawcy bananów / Difficult life of a banana’s seller

Następnie O. przemieszcza się do świątyni Wat Phnom, chyba najbardziej popularnej wśród turystów, ale nie bez powodu, jest naprawdę ładna, otoczona niewielkim parkiem, gdzie można kupić świeżego kokosa do picia i chwilę odpocząć, znajduje się na chyba jedynym wzgórzu w tym mieście. Przychodzi tam wielu lokalów, złożyć w ofierze drobne pieniądze lub owoce w zamian za zdrowie i pomyślność, strasznie mi się podobały figurki Buddów, trzymające te podarunki.

Next, O.’s moving to Wat Phnom Temple, probably the one the most common among tourist, but not without a reason, it’s really pretty, surrounded by a small park, where you can buy a fresh coconut to drink and have some rest, it seems to be located at the only hill in this city. Many locals come there to sacrifice some small money or fruits for healthy and happy life, I really liked the statues of Budda holding these gifts.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Tylne wejście / Back entrance

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Wchodzimy! / Climbing up!

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Widok od frontu / Main entrance

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Głód Buddzie nie grozi / Budda won’t get hungry

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURES

Po drodze widziałam budynek Muzeum Narodowego, ale nie wchodziłam do środka, nie zaliczyłam też Pałacu Królewskiego, bo mają przerwę jakoś między 11 a 14 i nie wpuszczają, a ja tam byłam akurat wtedy i potem nie chciało mi się wracać. Z „atrakcji turystycznych” nie odwiedziłam też Pól Śmierci, miejsca ludobójstwa kilka kilometrów za miastem, ale to akurat celowo, bo uznałam, że muzeum wystarczy. I następnego dnia wcześnie rano zapakowałam się do autobusu do Siem Reap.

On my way I saw the biulding of a National Museum, but didn’t enter inside, I also didn’t checked the Rogal Palace, because there’s a break between 11am – 2pm or something like that and nobody can enter and since I arrived there during this time, I was too lazy to come back later. As for “tourist attractions”, I didn’t visited The Killing Fields as well, it’s a place of execution few kilometers out of the city, but this I did on purpose, isn’t the museum enough? Next day, early morning I took a bus towards Siem Reap.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

W Kuala Lumpur mają Plac Niepodległości, a w Phnom Penh – pomnik / There was an Independence Square in Kuala Lumpur and here – Monument

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Bulwary / Riverside

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Muzeum Narodowe / National Museum

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Rozkręcamy się – Phnom Penh / Phnom Penh to keep it going

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s