Wiśniowo-sakurowo! Różowy kwiatowy mix zdjęciowy / I’m so cherry! Pinky blooming photo compilation

Sakury (tutejsza odmiana wiśni) przekwitły w tym tygodniu, ale przez poprzednie dwa całe miasto było biało-różowe. Dlatego dziś mało opisów, za to dużo zdjęć, miłego!

Sakura (japanese cherry) season is already over, but for previous two weeks the whole city was white and pink. So, today no descriptions, mainly photos, enjoy!

Czytaj dalej

Wielka Niedziela po japońsku. Festiwal Kanamara / Easter Sunday Japanese Style. Kanamara Festival

Wśród naszych rodaków modny zrobił się ostatnimi czasy zwyczaj spędzania Wielkanocy inaczej niż nakazuje tradycja – czy to na plaży, czy w gorących źródłach, czy na zakupach w Paryżu, celem jest ucieczka od świątecznej rutyny koszyczkowo-śniadaniowo-ciastopieczeniowej. Niektórych to gorszy, niektórych wprawia w zazdrość, bo też by chcieli, a tu albo rodzina albo stan konta nie pozwalają. Jestem ostatnią osobą, która mogłaby takie eskapistyczne zachowania krytykować, z tym że moja prywatna ucieczka od tradycji powstała w sposób dość wymuszony, bo na Tokiach nie sposób przeżyć Wielkanocy tak jak w Polsce, a może i by się dało, ale trzeba by stanąć na rzęsach, znaleźć kościół w okolicy, co już sprawia problem, potem przeżyć zdziwione spojrzenia tubylców, gdyby się jechało zatłoczonym pociągiem z udekorowanym koszyczkiem, a po chrzan do jajka trzeba by albo jechać specjalnie do super drogich delikatesów albo zastąpić wasabi.

Czytaj dalej

Pożegnanie z Kambodżą. Kompong Cham / Goodbye to Cambodia. Kompong Cham

Kompong Cham okazało się być ostatnim miastem w Kambo, które przyszło mi zwiedzić, bo w planach było jeszcze nadrobienie zaległości z Phnom Penh, ale na ostatnie 2 dni się pochorowałam i przeleżałam w pokoju zamiast biegać po mieście – chyba każdy choruje w Azjach prędzej czy później, mówi się trudno.

Kompong Cham jest stolicą najbardziej zaludnionej prowincji w kraju, ale zupełnie na nią nie wygląda. Miasto z niską zabudową w kolonialnym stylu, położone nad Mekongiem, o 21 wymiera, a że latarń tu zbyt wiele nie ma, to jest dość strasznie – przekonałam się, gdy raz wyszłam o tej godzinie do sklepu po coś do picia, okazuje się, że sklep zamknięty, bo już późno, kolejny tak samo i kolejny i ostatecznie szłam jakieś 10 minut na stację benzynową i to nie było przyjemne.

Czytaj dalej

Kambodży ciąg dalszy / Cambodia’s continues

Dzisiaj krótko o tym, jak życie zaskakuje. Po trudach wędrówki po dżungli zaplanowałam sobie dwudniowy odpoczynek w Kratie – małej miejscowości, słynącej z tego, że jest najlepszym punktem obserwacji delfinów rzecznych w Mekongu, poza tym jest tam cicho i spokojnie i można jeździć rowerkiem po okolicy albo wyłożyć się nad rzeką z książką i szejkiem z mango… Pewnie można, ale nie wtedy, kiedy jest Święto Rzeki i do miasteczka przybywają tłumy lokalsów i turystów, impreza trwa do późna jak na kambodżańskie standardy (jakoś do 1 w nocy), a w guest housach nie ma miejsc i trzeba spać na dachu:d

Czytaj dalej

Oldziak in da jungle. Dżangl, dżangl.

W prowincji Ratanakiri, na odległym, dzikim kambodżańskim wschodzie, spedziłam kilka tak niesamowicie interesujących, pełnych wrażeń dni, ze aż nie wiem, od czego zacząć. Może spróbuję od początku. Sam pomysł, żeby ruszyć się w bezpiecznego, niezagrożonego malarią, turystycznego zachodu kraju wziął się stąd, ze pewnego dnia natrafiłam w otchłaniach Internetu na zdjęcie jeziora Yeak Loam – nazywanego również Crater Lake, ponieważ jest idealnie okrągłe, przejrzyste, szmaragdowo-błękitne, otoczone tropikalnym lasem i tak się zakochałam w tym zdjęciu, ze postanowiłam sobie kiedyś tam pojechać. Zrobiłam research, okazało się, że jezioro jest położone zaraz za miastem Ban Lung, stolicą prowincji, a stamtąd organizują też kilkudniowe trekkingi do dżungli, na pograniczu Kambodży, Laosu i Wietnamu. Tym sposobem został ustalony główny cel wyprawy do Kambo:)

Czytaj dalej

Japonia po raz pierwszy – pytania i odpowiedzi / First time Japan – questions and answers

Dostałam linka do tego (klik) artykułu z pytaniem, czy to wszystko prawda i tak mi się nasunął pomysł, że z tego może wyjść całkiem niegłupi pierwszy post o Japonii, więc niniejszym przystępuję do potwierdzania/obalania mitów o kraju, w którym mieszkam co prawda tylko pół roku, ale jako jakże niesamowicie wykształcona w tym kierunku Pani Japonistka mogę się chyba wypowiadać :d

Pozdro dla K.!

I got this (click) article with a question if it is all true and just thought that it may be not so bad idea for the first post about Japan. I live here only for half a year, but since I’m a super highly-educated Japanese Studies Expert, I think I may say something about it:d

Czytaj dalej